Reklama polityczna stosuje wiele technik, dzięki którym ma szansę wpłynąć na zachowania wyborcze obywateli. Istnieje wiele metod, za pomocą których można oddziaływać na człowieka. Takimi metodami są między innymi manipulacja, czy perswazja. Reklama o charakterze politycznym stosuje jednak przede wszystkim inną, mniej wysublimowana metodę. Posługuje się bowiem częstym powtarzaniem jakiegoś komunikatu. Przy pomocy tych metod stara się nas przekonać do zmiany naszego sposobu myślenia, a w ślad za tym naszego działania. Mało tego, dąży ona do zmienienia naszej postawy wobec danej partii, czy też kandydata. Postawa jest trwałą, mocno emocjonalną gotowością do zachowywania się w sposób konsekwentny wobec osób, grup czy sytuacji. Reklama polityczna, chcąc być skuteczną, musi mieć swoje konsekwencje jeszcze długo po jej przedstawieniu. Da się to osiągnąć w zasadzie tylko w jeden sposób, a mianowicie poprzez wywarcie wpływu na nasze emocje. Częste powtarzanie jakiegoś komunikatu pozwala właśnie na zakorzenienie się jego w naszej podświadomości, w związku z czym nabieramy do niego odpowiedniego stosunku emocjonalnego. Agencje reklamowe, obok swoich “normalnych” działań, zajmują się także tymi związanymi z życiem politycznym.Bardzo częstym zjawiskiem jest współpraca partii politycznych z pełni wyspecjalizowanymi agencjami reklamowymi. Wydawać by się mogło, że kampanie polityczne różnych partii zmierzają są tego, aby potencjalny wyborca mógł wyrobnic sobie gruntowne, dokładnie przemyślane zdanie o programie politycznym prezentowanym przez kandydatów. Tak się jednak nie dzieje. Kampanie, przygotowywane przez agencje są nastawione przede wszystkim na zmianę postaw, opinii i przekonań. W związku z tym starają się przy pomocy zabiegów marketingowych przeciągnąć wyborcę “na swoją stronę”. Nie chodzi więc o to, żeby wyborca dokonywał świadomego wyboru, lecz żeby wybierał to, co mu się pokazuje. Taka kampania, oczywiście zawiera program, choć zawarty w ledwie kilku chwytliwych hasłach. Jest skierowana do właściwego segmentu społeczeństwa, takiego, który będzie podatny na ich atrakcyjność. Ponadto, agencje pracują nad zaplanowaniem każdego kroku, jaki wykona kandydat, każdego wystąpienia we wszelkiego rodzaju mediach.
Język każdej grupy społecznej, także polityków wyróżnia się pewnymi stałymi cechami. Język polityki jest o tyle wyjątkowy, że używany on przez polityków często wchodzi do słownika przeciętnego Polaka. Język ten bardzo często ociera się o kurtuazję, jednak powinien być to język konkretny a zarazem dyplomatyczny. Nie powinno w nim być żadnych wulgaryzmów, słów nacechowanych emocjonalnie. Bo polityka nie powinna być związana z emocjami, a powinna być bardzo konkretna w swym wyrazie. Bardziej ciekawym zjawiskiem w polityce są pewne różnicy w słowniku wynikające z przynależności do danej partii. I tak niektóre słowa mogą mieć po jednej stronie wydźwięk bardzo pozytywny a po drugiej wręcz negatywny. To czym szczyci się jedna partia może być wręcz zarzutem dla drugiej. Na kształtowanie języka polityki nie tylko mają wpływ sami politycy, ale w sposób szczególny dziennikarze z mediów zajmujących się polityką. To oni często komentując różne wydarzenia z życia politycznego tworzą na bieżąco określenia danego zjawiska. I tak np. możemy mówić o „kuleszyzacji” (od nazwiska Kulesza, który działał w rządzie Jerzego Buzka i miał przeprowadzać reformę administracyjną). Bardzo znanym też określeniem, który wszedł do słownika języka politycznego jest ‘falandyzacja’. Zostało ono użyte w artykule Gazety Wyborczej i bardzo szybko zostało zaakceptowane przez innych użytkowników tego języka. O słowo to nie oznacza nic innego jak pewne usprawiedliwianie urzędów lub osób przy użyciu jakichś zabiegów. Co ciekawe, słowo to znajduje się już w słowniku Kopalińskiego. Użytkownicy języka polityki bardzo chętnie sięgają po takie nowe słowa. A związane jest to zazwyczaj z frakcją polityczną, partie przeciwne od razu sięgną po takie słowo, gdyż wiążę się ono z pewnym sposobem piętnowania danej osoby, czynu czy zjawiska. Automatycznie takie zachowanie czy też zdarzenie przypisuje się danej grupie osób, tudzież frakcji politycznej, co jednocześnie ma oddalać podejrzenia o dokonywanie takich czynów od innych uczestników życia politycznego. Politycy potrafią też zmieniać swoje słownictwo na potrzeby kampanii. Nie sposób zapomnieć o niedawnej przemianie Jarosława Kaczyńskiego, który pejoratywne określenie ‘postkomuniści’ postanowił zamienić na ‘lewicę’ (słowo, które używa większość Polaków na określenie tej frakcji politycznej). Był to oczywiście zabieg mający ułagodzić lewicę. Po przegranych wyborach słownictwo przegranego wróciło do dawnych przyzwyczajeń. Nie ma jednak wątpliwości, że politycy coraz bardziej wykorzystują język polityki do gry politycznej. Choć wydaje się, że język ten był szczególnie rozwinięty w czasach komunizmu, to teraz również politycy ubarwiają go w niezwykły sposób. Należy pamiętać też, że ilu polityków tyle też różnych stylów mówienia. Nie bez powodów przemowy polityków stają się bardzo często przedmiotem kpin komików czy stand uperów. Po niektórych przemowach czy wystąpieniach ustnych pozostaje nam już tylko śmiech, bo nawet nie sposób tego komentować.