Język polityki
Język każdej grupy społecznej, także polityków wyróżnia się pewnymi stałymi cechami. Język polityki jest o tyle wyjątkowy, że używany on przez polityków często wchodzi do słownika przeciętnego Polaka. Język ten bardzo często ociera się o kurtuazję, jednak powinien być to język konkretny a zarazem dyplomatyczny. Nie powinno w nim być żadnych wulgaryzmów, słów nacechowanych emocjonalnie. Bo polityka nie powinna być związana z emocjami, a powinna być bardzo konkretna w swym wyrazie. Bardziej ciekawym zjawiskiem w polityce są pewne różnicy w słowniku wynikające z przynależności do danej partii. I tak niektóre słowa mogą mieć po jednej stronie wydźwięk bardzo pozytywny a po drugiej wręcz negatywny. To czym szczyci się jedna partia może być wręcz zarzutem dla drugiej. Na kształtowanie języka polityki nie tylko mają wpływ sami politycy, ale w sposób szczególny dziennikarze z mediów zajmujących się polityką. To oni często komentując różne wydarzenia z życia politycznego tworzą na bieżąco określenia danego zjawiska. I tak np. możemy mówić o „kuleszyzacji” (od nazwiska Kulesza, który działał w rządzie Jerzego Buzka i miał przeprowadzać reformę administracyjną). Bardzo znanym też określeniem, który wszedł do słownika języka politycznego jest ‘falandyzacja’. Zostało ono użyte w artykule Gazety Wyborczej i bardzo szybko zostało zaakceptowane przez innych użytkowników tego języka. O słowo to nie oznacza nic innego jak pewne usprawiedliwianie urzędów lub osób przy użyciu jakichś zabiegów. Co ciekawe, słowo to znajduje się już w słowniku Kopalińskiego. Użytkownicy języka polityki bardzo chętnie sięgają po takie nowe słowa. A związane jest to zazwyczaj z frakcją polityczną, partie przeciwne od razu sięgną po takie słowo, gdyż wiążę się ono z pewnym sposobem piętnowania danej osoby, czynu czy zjawiska. Automatycznie takie zachowanie czy też zdarzenie przypisuje się danej grupie osób, tudzież frakcji politycznej, co jednocześnie ma oddalać podejrzenia o dokonywanie takich czynów od innych uczestników życia politycznego. Politycy potrafią też zmieniać swoje słownictwo na potrzeby kampanii. Nie sposób zapomnieć o niedawnej przemianie Jarosława Kaczyńskiego, który pejoratywne określenie ‘postkomuniści’ postanowił zamienić na ‘lewicę’ (słowo, które używa większość Polaków na określenie tej frakcji politycznej). Był to oczywiście zabieg mający ułagodzić lewicę. Po przegranych wyborach słownictwo przegranego wróciło do dawnych przyzwyczajeń. Nie ma jednak wątpliwości, że politycy coraz bardziej wykorzystują język polityki do gry politycznej. Choć wydaje się, że język ten był szczególnie rozwinięty w czasach komunizmu, to teraz również politycy ubarwiają go w niezwykły sposób. Należy pamiętać też, że ilu polityków tyle też różnych stylów mówienia. Nie bez powodów przemowy polityków stają się bardzo często przedmiotem kpin komików czy stand uperów. Po niektórych przemowach czy wystąpieniach ustnych pozostaje nam już tylko śmiech, bo nawet nie sposób tego komentować.
16 lipca 2010 w kategorii Teoria | Tagi: cechy, emocje, grupa, nacechowanie, polityka, społeczność, wyróżnienie, związek