Skąd sukces kandydata PiS w wyborach prezydenckich 2010?
Wydarzenia a szczególnie zachowanie ludzi, w tym polityków, wzbudziło po 10 kwietnia ogromne zainteresowanie psychologów, socjologów i politologów. W telewizji mogliśmy ciągle śledzić rozmowy z różnymi specjalistami, którzy tłumaczyli nam zachowanie ludzi. Oczywiście jak zawsze rozmawiano o niesamowitym zjednoczeniu się Polaków. Cały świat pokazywał tłumy przed pałacem prezydenckim, w kościołach, na placach i ulicach. Polacy już niejeden raz pokazywali, że w chwilach smutku potrafią być razem. Później nastąpiła chwila zawieszenia, bo czas już było wracać do normalności, a do wielu Polaków jednak nie dotarła jeszcze tak naprawdę ta wiadomość. Jednak zbliżające się wybory mówiły Polakom, że czas wrócić do życia. Wszyscy czekali na to, co zrobi PiS, jedynym rozsądnym kandydatem wydawał się oczywiście Jarosław Kaczyński, ale początkowo nikt nie podejrzewał, że pogrążony w żałobie będzie mógł myśleć o wyborach prezydenckich. Jednak kampania ruszyła z kopyta i ogromne poparcie dla Jarosława zaczęło wszystkich dziwić, gdyż nie był on zbyt lubianym politykiem. Wszyscy zaczęli się zastanawiać, skąd takie duże poparcie dla kandydata PiS? Odpowiedzi pojawiły się szybko. Po katastrofie pod Smoleńskiem większość Polaków czuła do siebie żal, że nie doceniała prezydenta za życia. Któż z nas nie wydawał niepochlebnych opinii o nim? I nagle telewizja zaczęła go pokazywać w innym świetle, jako mądrego wartościowego człowieka, który niezwykle kochał Polskę. Każdy się zadumał nad tym w jaki sposób traktował prezydenta. Przyszła refleksja, że nie był on szanowany za życia tak jak powinien. Pojawiły się postanowienia, że każdego kolejnego prezydenta będzie się bardziej szanować, bo prezydentowi należy się szacunek, chociażby przez urząd, który sprawuje. Polacy robili wszystko, aby po śmierci Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki pokazać, że kochali prezydenta i bardzo im go brakuje. I tak żyliśmy z tym poczuciem winy, aż Jarosław Kaczyński postanowił wystartować w wyborach prezydenckich. A, że to brat bliźniak zmarłego prezydenta to niejako pojawił się sposób na odkupienie swoich win. Psychologowie i socjologowie otwarcie się wypowiadali, że tak wysokie poparcie dla kandydata PiS wynika właśnie z tego poczucie wina i próby jej odkupienia. Nagle wszyscy inni politycy byli tymi złymi, a pokrzywdzeni szczególnie działacze PiS stali się tymi dobrymi. Wielu Polaków nawet się nad nie zastanawiało, po prostu poczuli, że tak właśnie trzeba. Jarosław Kaczyński dodatkowo podsycał tę atmosferę bardzo często wspominając swojego brata i cytując jego słowa. Tym samym jeszcze bardziej uzależniał ludzi od żałoby, którą nosili w sercu. Kandydat PiS- u był jedyną osobą, która mogła kontynuować dzieło zmarłego prezydenta. W rezultacie Jarosław Kaczyński poniósł porażkę w drugiej turze wyborów, jednak w pewnym momencie wydawało się, że wygrał. Po wyborach nadal ciągle wspomina tragedię smoleńską i podburza tym samym atmosferę. Sprawa z tegorocznymi wyborami karze się zastanowić jakie powody decydują o naszych głosach.